Wizja Polski (2007)

Czesław Bielecki, autor zbioru tekstów publicystycznych wydanych pod tytułem Wizja Polski, to postać niezwykła w polskim życiu publicznym, publicystyka bowiem to tylko jedno z pól rozlicznych jego zainteresowań i zatrudnień: jest architektem, działaczem politycznym, parlamentarzystą, wcześniej aktywnym działaczem opozycji demokratycznej, podziemnego ruchu wydawniczego, którego był jednym z głównych organizatorów. "Wizja Polski" to teksty z różnych okresów, a ich autorski wyborów pozwala poznać błyskotliwe, niezwykle bezkompormisowe sądy wnikliwego, w dobrym tego słowa znaczeniu zaangażowanego obserwatora polskiej rzeczywistości politycznej, społecznej, obyczajowej i kulturalnej.

"Rzecz w tym, aby dać Polakom poczucie klasy, jakości, techniki organizacji, które spowodują szacunek dla państwa jako stróża spraw publicznych – dobra wspólnego. Im mniejsza będzie władza państwa polskiego nad Polakami, tym silniejszy będzie solidarny naród i społeczeństwo.

Jest bowiem wiele przyczyn, dla których Polska przegrywa zwycięstwa i karleje właśnie wtedy, gdy mogłaby – mocą sił wewnętrznych i koniunktury zewnętrznej – znów dźwignąć się do wielkości. Byliśmy świadkami polskiej autodestrukcji tak samo w fazie transformacji po Okrągłym Stole i niezgody na dekomunizację, jak jesteśmy wtedy, gdy młode kadry niedoszłych kombatantów próbują obalać wszystkie autorytety, licząc na zajęcie ich miejsc na pustych cokołach.

Polska autodestrukcja wynika z braku koncentracji, może nawet niezdolności do koncentracji w momencie zwycięstwa, z pychy, z niezgody na hierarchię. Cwałująca ambicja każdorazowych zwycięzców każe im wierzyć, że 38-milionowym narodem da się rządzić przy pomocy własnej kliki, familii, pretorianów. Nie ma w tym śladu zrozumienia, że największym atutem Polaków jest ich samodzielność, inteligencja, inicjatywa, fantazja – zgoda – zbyt nieokiełznane, ale gdy się je okiełzna – Polacy zasną. W naszym kraju plany długofalowe wyparowują natychmiast z głów, wzrok mętnieje, powieka sama opada. Tu liczy się coś, co następuje dzisiaj, jutro, pojutrze, jeszcze za tydzień, a najdalej za miesiąc. Reszta to mowa-trawa, trele-morele, tu dzieci śpiewały “w nocy nalot w dzień łapanka”, “nie chcemy komuny, nie chcemy i już”. Każdy rządzący, jeśli nie zrozumiał tego “i już” w zestawieniu z grozą i nudą komuny, nie zrozumiał nic z Polaków i Polski" (artykuł Wizja Polski z 2006 r.)

Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2007

Do nabycia:  http://wysylkowa.pl/ks808104.html