Odpowiedź na list otwarty Krzysztofa Stępińskiego

NIE TYLKO O...

Krzysztofie,

Cieszę się, że już nie tylko ja w prywatnych rozmowach z Tobą, ale i opinia publiczna dowiedziała się, że walczysz z antysemityzmem na stadionach. Także - z ignorowaniem przez prokuraturę i sądy oczywistych naruszeń prawa i konstytucji. Jeśli przy tej okazji zauważysz nie tylko naruszanie godności żydowskiej, ale polskiej czy każdej innej, i nie tylko na stadionach – uraduje mnie to tym bardziej.

W tekście „Racja siły w polityce” z października 2011 roku, na długo przed Twoim wezwaniem mnie do działania, wskazywałem, że zielona płachta z napisem „Dżihad Legia” długa na parę sektorów stadionu uszła płazem organizatorom meczu. Nikt za to nie odpowiedział, a ktoś musiał na to przyzwolić. Kto? Wiem tylko, że stadion należy do firmy ITI, ale jej właściciele powinni zauważyć choćby we własnym TVN, że polscy żołnierze giną w Afganistanie za inne rozumienie wolności.

W swoim otwartym liście do mnie nie dostrzegasz dwóch kwestii - raz z powodu zaślepienia politycznego, za drugim razem niedowidzenia. I to nie mniejszego niż Twoich kolegów prawników z sądu czy prokuratury. W polityce także Ty wiesz tyle, ile wiedziesz chcesz.

Czym innym jest brudna piana stadionowych wrzasków, w których słowo „Żyd” jest najgorszą obelgą, a czymś zgoła różnym obraz współczesnej polskiej wsi jako ciemnej tłuszczy w filmie „Pokłosie”. Tłuszczy, która tu i teraz krzyżuje jednego z sąsiadów na drzwiach stodoły. Dlaczego stosujesz zasadę pars pro toto ? To że za niemieckiej okupacji mordowano w Jedwabnem, a za komunistycznej w Kielcach, nie znaczy, że Polska Tuska i Kaczyńskiego jest taką makabrą. Trzeba zaślepienia, żeby widzieć wszędzie nienawiść. Tym bardziej skierowaną wyłącznie wobec Żydów. Także na łamach „Gazety Wyborczej”, w której opublikowałeś swój list czytam czasem teksty nienawistników głoszących miłość.

Druga kwestia, której nie dostrzegasz jest znacznie poważniejsza. Celebryta Wojewódzki mógł na antenie popisywać się ordynarnym rasizmem wobec Ukraińców i kolorowych. W mediach publicznych zdarzyło mi się oglądać prymitywne wyśmiewanie Azjatów. Minister obecnego rządu Sikorski rzucił publicznie hasło: „Teraz trzeba dorżnąć watahę”. Kpiono z mordu politycznego na działaczu PiS w Łodzi. Czy fakt, że nie słyszałem w każdym z tych przypadków Twojego głosu protestu oznacza, że je akceptowałeś? Skoro nie, daruj sobie sprawdzanie mojej determinacji na stadionach.

Niestety, Polska pozostaje krajem bezprawia i niesprawiedliwości. To groźne dla nas wszystkich. Samowola i sobiepaństwo rządzących, odmowa odpowiedzialności za słowa i czyny prowokują obywateli do bezkarnych i antypaństwowych zachowań. Ci, którzy dysponują władzą i pieniędzmi myślą, że kupią sobie za to rację lub wymogą ją w sądzie, nie mówiąc o mediach. Szkoda, że nie zauważasz, że zasada zbiorowej nieodpowiedzialności rozlewa się na kraj od góry, a nie tylko wypływa z dołów.

Przesyłam Ci ten list mailem i umieszczam wraz z Twoim na mojej stronie w Sieci bielecki.pl. Liczę, że teraz Ty spowodujesz, że moja odpowiedź w nieokrojonej wersji ukaże się w „Gazecie Wyborczej”. Wszak uznałeś to za najlepszy sposób rozmowy ze mną. Niech to będzie testem Twojej odwagi i skuteczności. Z góry zaznaczam, że jeśli rzecz Ci się nie uda, nie oskarżę Cię o antysemityzm.

Czesław Bielecki

Warszawa, 5.12.2012